Przejdź do głównej zawartości

10 rzeczy, których najpewniej nie osiągnę...




  1. nie pojadę na wakacje. Nie mówię tu o zagranicznych wojażach, nie nie. Mam na myśli jakiekolwiek wakacje. Zbyt dużo spraw zbiegło się w czasie (nowy biznes, nowe dziecko...)
  2. nie rozwinę swojej działalności fotograficznej tak jak bym chciała. Nie wiem czy rozwinę ją w jakikolwiek sposób, wszystko będzie zależało od nowego członka rodziny, a i ten pierworodny ma już sporo do powiedzenia w kwestii organizowania mi czasu
  3. nie pójdę na wymarzoną imprezę sylwestrową. Od lat cichutko rozmyślam o tym, jak wspaniale byłoby kupić wystrzałową kieckę i wybrać się z Mężem na prawdziwy bal sylwestrowy. Zawsze jest jakiś poważny argument na NIE. Obawiam się, że tego punktu mogę nie zrealizować przez kolejne 10 lat
  4. nie zafunduję sobie na 30 urodziny niczego ekstra. Trzydziestkę powinno się świętować wystrzałowo, nowym tatuażem albo skokiem ze spadochronem. Nic takiego niestety się nie wydarzy. Może w przyszłym roku gdy już trochę odchowam Gnomka nr II i odstawię od piersi
  5. nie wyśpię się
  6. nie osiągnę pożądanej sylwetki do lata (byłoby trudno jako że wiosną rodzę Gnomka nr II). A, no właśnie, Gnomek nr II, to mi przypomina, że...
  7. nie będę miała drugiej córki o której oboje marzymy. Syn to coś na co nie byłam przygotowana. Co nie znaczy, że jestem zawiedziona, po prostu w liście do św Mikołaja sformułowałam swoje życzenia ciut inaczej... 
  8. nie przeczytam wszystkich książek które czekają od dwóch lat, wciąż odkładane na później
  9. nie zmienię auta na większe (i z większą ilością drzwi!) tak jak planowałam. Niestety sama do tego doprowadziłam niszcząc to poprzednie, remont pochłonął zbyt dużo środków
  10. nie zabiorę mojej mamy na wakacje, a myślę o tym od dwóch lat. Wciąż ten sam powód, kasa... 
A czego Ty nie zrealizujesz w tym roku? 
Miejmy nadzieję, że uda nam się w przyszłym odhaczyć choć część punktów ;)

Komentarze

  1. Kochana pisząc i mówiąc na 'nie' ściągasz to na siebie. Powinnaś raczej myśleć o tym co zrobisz :) Wiele kobiet z małymi dziećmi rozwija swoje pasje, pracuje i Tobie też się uda! A Sylwester? Zostawiasz dzieciaczki pod opieką i idziesz z mężem na zabawę, to nie egoizm raczej już zdrowe podejście do tego aby pobyC razem. Należy się Wam jak każdemu, a o związek trzeba dbać i go pielęgnować. Nawet weekend bez dzieci tylko z mężem raz, dwa razy w roku jest wskazany. Podkręcicie barometr waszych uczuć. Ja na 30 urodziny zafundowałam sobie sesję zdjęciową u zaprzyjaźnionej fotografki - polecam! a książki? Nie przeczytałam ani jednej od wieków a w tym miesiącu już 3 w drodze do i z pracy, bo można :) zapraszam do mnie www.adriana-style.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się. Smutny ten post. Sama nie mam dzieci, więc trudno mi się odnieść. Jednak mocno trzymam się sentencji, że życie jest takie, jakim je sobie same stworzymy. Ja zaczęłam uczyć się fotografii w wieku 28 lat. Późno, prawda? Ale sprawia mi to niesamowitą frajdę. Nasze życie kształtujemy przez nasze myśli. Oby więcej było w nich TAK, zamiast NIE.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz